Wielu moich klientów jest (błędnie) przekonanych o tym, że jeśli uda im się zdobyć wymarzony certyfikat językowy, przestaną doświadczać problemów komunikacyjnych w pracy.
Przygotowania do egzaminu językowego mogą zmotywować do regularnej nauki, zdobycie certyfikatu może być konieczne jeśli planujemy emigrację lub studia za granicą. Dla kogoś pracującego w typowo międzynarodowym środowisku taki certyfikat to jednak często tylko zbędny świstek papieru. Dlaczego?
Standard angielskiego, którego uczymy się z podręczników zakłada, że będziemy rozmawiać z native-speakerami, dopasowując się do ich norm kulturowych. Sztywne trzymanie się tego standardu może nam zaszkodzić w biznesie, bo w większości biznesowych rozmów odbywających się po angielsku nie uczestniczy żaden native-speaker. Kursy przygotowujące do egzaminów nie uczą jak się komunikować z osobami o rożnych kompetencjach językowych, pochodzącymi z rożnych kultur.
Poznaj historię mojej klientki, która zaczęła tracić prowizję i pewność siebie, bo uwierzyła, że kluczem do skutecznej komunikacji są słówka na poziomie C1, które pozwolą jej "brzmieć jak native".
Pracująca w branży IT Rekruterka zauważyła znaczny spadek efektywności swojej pracy po tym jak zatrudniająca ją agencja zaczęła pozyskiwać specjalistów z zagranicy. Rekruterka odbywała taką samą ilość rozmów z kandydatami jak dotychczas, ale Ci z którymi rozmawiała po angielsku rzadziej decydowali się na podjęcie współpracy, mimo że oferowane przez firmę warunki finansowe były bardzo atrakcyjne.
Rekruterka zgłosiła chęć podwyższenia poziomu swoich umiejętności językowych i przygotowania się do egzaminu Cambridge na poziomie C1. Zależało jej na tym, żeby "brzmieć jak native". Według niej, jej aktualny poziom był zbyt niski i powodował, że zagraniczni kandydaci postrzegali ją jako mało profesjonalną, co zniechęcało ich do podjęcia współpracy. Sytuacja zaczęła się negatywnie odbijać na jej finansach (jej przychody były uzależnione od wyników).
Symulacja rozmów: rozmowa rekrutacyjna, rozmowa ofertowa; analiza korespondencji LinkedIn.
Już podczas rozmowy wstępnej okazało się, że poziom umiejętności Rekruterki jest znacznie wyższy niż jej się wydaje - komunikowała się swobodnie na poziomie C1, popełniając drobne, mało istotne błędy gramatyczne typowe dla Polaków. Podczas symulacji rozmowy rekrutacyjnej okazało się, że paradoksalnie, to jej biegła znajomość żargonu biznesowego mogła stanowić źródło problemów, z którymi zmagała się w pracy.
Podczas rozmów z kandydatami Rekruterka omawiała zasady współpracy oparte o kontrakt B2B. Zasady były dość zawiłe, mimo to nie dostosowała tego jak przekazuje te treści do nowego kontekstu - kontaktu z osobami funkcjonującymi w zupełnie innej rzeczywistości prawnej i kulturowej, dla których angielski jest, tak jak dla niej, językiem obcym. Skupiała się bardziej na tym jak rozmówcy postrzegają jej angielski, niż na tym jak dobrze rozumieją przedstawiane przez nią warunki podjęcia współpracy.
Programiści zazwyczaj sprawnie posługują się technicznym angielskim raczej niż biznesowo-prawniczym żargonem. Kontekst rozmowy (rekrutacja) sprawiał, że przyznanie się do braku zrozumienia mogło być dla nich trudne, a Rekruterka nie stosowała w trakcie rozmów żadnych strategii mających na celu monitorowanie zrozumienia.
Coaching językowy, ćwiczenie strategii komunikacyjnych umożliwiających dostosowanie przekazu do rozmówcy (parafrazowanie, upraszczanie, pytanie o zrozumienie), symulacje rozmów rekrutacyjnych.
Rekruterka już w trakcie wstępnej konsultacji zauważyła, że analizując swój problem za bardzo skupiła się na tym jak ona sama jest postrzegana. W trakcie symulacji stało się dla niej jasne, że chęć zrobienia dobrego wrażenia utrudnia jej skuteczne przekazanie kandydatom niezbędnych informacji. Zdała też sobie sprawę, że w swojej ocenie sytuacji zupełnie nie wzięła pod uwagę różnic kulturowych, mimo że mogły mieć istotny wpływ na przebieg jej komunikacji z kandydatami.
W ramach współpracy ćwiczyłyśmy przede wszystkim definiowanie i upraszczanie wypowiedzi. Już po kilku takich ćwiczeniach Rekruterka zauważyła różnicę w atmosferze panującej podczas prowadzonych przez nią rozmów rekrutacyjnych. Po kilku tygodniach ćwiczeń jej skuteczność "wróciła do normy".
Dzięki symulacjom Rekruterka ma świadomość mocnych i słabych stron swojego angielskiego, wie że nie musi inwestować w kurs językowy przygotowujący do certyfikatu, żeby z sukcesami wykonywać swoją pracę w nowym kontekście. Poprosiła pracodawcę o dofinansowanie szkolenia dotyczącego różnic kulturowych w biznesie zamiast inwestować w kolejny kurs angielskiego.
Angielski w pracy jest dla Ciebie źródłem stresu?
Problemy językowe utrudniają Ci wykonywanie obowiązków?
Czujesz, że ma to negatywny wpływ na to jak inni odbierają Twoje zawodowe kompetencje?
Chcesz wiedzieć z czego wynikają Twoje trudności i jak ograniczyć ich wpływ na Twoją karierę?